Barry Cooper
to były policjant sekcji narkotycznej z USA, który znalazł w sobie pierwiastek ludzkości i zaczął obnażać tragedię, jaką jest Wojna Przeciw Ludziom Zażywającym Pewne Narkotyki. I tych rzeczy, o których mówi, nie można powtarzać za często, dlatego pozwolę sobie wkleić filmik z jego przemówieniem dla NORML:
http://www.youtube.com/watch?v=YYpt_H6g_44
To zresztą bardzo ładnie się wplotło w moją reakcję na wspaniały tekst Quatryka o religii z dzisiejszego Liberalis i komentarz Timura. Może nie jestem zbyt odkrywczy, ale myślę sobie, że w zasadzie praktycznie zdecydowana większość zła na świecie wywodzi się z traktowania ludzi nie jak ludzi.
Tzn. łatwo zrobić z człowieka zamordystę, jeśli jest przyzwyczajony myśleć o ludziach jako o kategoriach albo abstrakcjach. Potrzebujemy Państwa, bo inaczej nas Arabowie pozabijają – ale kim są ci Arabowie? Co oni czują? O czym myślą? To staje się całkowicie nieważne – bo przecież oni nas nienawidzą, chcą nas zabić i dlatego mamy prawo zabić ich najpierw. Potrzebujemy Państwa, bo inaczej kierowcy na haju nas wszystkich pozabijają – bo przecież człowiek na haju nie jest już człowiekiem, nie jest zdolny myśleć, więc mamy prawo go wsadzić do więzienia. Nie tak było z Żydami i nazistami? Z “nepmanami” i komunistami? Z Dreyfusem? Z Czarnymi?
Nigdy nie chodziło o konkretną osobę, jej konkretne problemy, potrzeby, uczucia. Zawsze trzeba było wejść na pewnien poziom abstrakcji – wtedy łatwo jest wejść na ambonę i potępiać. Ale wystarczy spojrzeć na innych ludzi z odrobiną empatii – i nagle kawałki układanki zaczynają do siebie pasować. Ludzie nie są urodzeni w grzechu. Ludzie nie są źli ani głupi z natury. Oczywiście politykom, kapłanom, szefom wygodnie jest nam tak wmawiać, dzięki temu mogą nas lepiej kontrolować. Ale czy złodziej kradnie, bo jest zły z natury, bo popuszcza swoje wrodzone instynkty kradzieży? Nie! Złodziej kradnie, bo jest głodny – albo dlatego, że nauczył się traktować ludzi jak przedmioty, środki do celu. Czy ktokolwiek z nas powie, że nie ma nic przeciwko kradzieży, zabijaniu, gwałtowi? Ale przecież nie jesteśmy w niczym lepsi od innych ludzi!
Kiedyś słyszałem ładne powiedzenie – że każdy dobry człowiek jest w głębi duszy anarchistą. I nie tylko w to wierzę, wierzę także, że anarchizm nie jest tylko poglądem politycznym – jest sposobem spojrzenia na świat. Anarchizm polega na patrzeniu na innych ludzi jako na pełnowartościowe jednostki – na nietraktowaniu ich jak narzędzia, lecz jak istoty równe sobie. Dlatego jest nam, anarchistom, szczególnie ciężko przekonywać ludzi do swoich poglądów w społeczeństwie podziałów – klasowych, poglądowych, politycznych, ekonomicznych – bo dzięki nim łatwo jest zatracić takie spojrzenie. I myślę, że dopóki panująca mentalność dalej będzie panować, nie mamy czego szukać – dlatego jest tak ważne, by budować poczucie więzi i solidarności między ludźmi z różnych grup, żeby budować mosty i przerzucać je nad państwowymi przepaściami.
To jest też wyzwanie dla nas. Sami z pewnością często mamy zwyczaj myśleć o naszych przeciwnikach w ten sposób: że są do gruntu źli i nic tego nie zmieni. Ale tak nie jest, jestem pewien, że każdy państwowiec ma swoją sieć powodów i usprawiedliwień na zamykanie ludzi w więzieniach, zabijanie ich itd. Oni też są ludźmi jak każdy z nas i też mają swoje potrzeby, uczucia – i swoje poczucie moralności. Nie twierdzę, że mamy wokół nich stąpać na paluszkach, nigdy się nie unosić gniewem i nie nazywać ich czasem skurwielami – bo na to często zasługują. Po prostu pod koniec dnia, kiedy emocje opadną, musimy pamiętać, że koniec końców wszyscy siedzimy w tym razem i wszyscy jesteśmy tacy sami.
To tyle :)


