Kalkulacja Wewnątrzfirmowa
Tak, nadal jestem absolutnie zagłębiony w Carsonie i jeszcze będę przez pewien czas. Ale po całym tym czytaniu o nieracjonalności i nieefektywności dużych organizacji przyszedł mi na myśl pewien przykład z życia codziennego, który całkiem dokładnie pokazuje, z czym to się je.
A mianowicie chciałem sobie kupić otręby (nic tak zdrowego jak otręby + musli!). A że mama akurat się wybierała do sklepu, to powiedziała, że przy okazji mi kupi. Cały pic w tym, że na miejscu były tylko jakieś wyświechtane otręby z śliwką i Bóg jeden wie czym, znacznie droższe od normalnych. No i mama zaczęła rozpytywać pracowników sklepu, czy ktoś to w ogóle kupuje i czy nie mogą sprowadzić normalnych otrębów. Okazało się, że to, jakie towary są rozsyłane do sklepów jest decydowane centralnie – mają tam generyczne listy i najwyraźniej zwykłym otrębom się nie udało na tę listę wejść.
Żadnego sprzężenia zwrotnego. Żadnego przepływu informacji. Jedna czapka na wszystkie głowy. Taki komunizm na małą skalę.
Nie-aż-takie-Ciemne
Czytanie bloga Kevina Carsona ma tę zaletę, że jak się skończy to jest się średnio 4 razy mądrzejszym, niż gdy się zaczynało
Czytanie bloga Kevina Carsona ma tę wadę, że jak się zacznie to ciężko skończyć.
Przykład – oto perełka, jaką właśnie odkryłem:
http://mutualist.blogspot.com/2006/03/written-in-footnotes-of-fire-and-blood.html#c114143349374171996
Sam post jest fascynujący, ale komentarz jest jeszcze bardziej fascynujący: wychodzi na to, że tzw. Wiekom Ciemnym zawdzięczamy bardzo, BARDZO dużo – mimo stosunku, jaki większość ludzi ma do tego okresu:
wiatraki
podkowy
kominy
młyny
strzemiona
kompasy
okulary
jakiś tam rodzaj osi
i zegary mechaniczne
całkiem impresywne jak na erę powszechnej ciemnoty i zabobonu…


