Ukryta rewolucja

piątek, 9 listopad 2007 at 16:49 (Polska, Ron Paul)

Rewolucja Rona Paula nie wzięła się z nikąd. Jak to się dzieje, że tak wielu z jego zwolenników popiera nie tylko jego chwyty marketingowe (Irak, em, um… Irak?) ale także różne rzeczy, które w mediach wywołują ironiczne uśmieszki “ach, ten Ron Paul, znowu coś wymyślił” – zniesienie Fedu, IRS, legalizacja narkotyków, wycofanie Amerykańskich wojsk z wszędzia itd. itp. Ludzie się nie przekonują do tego typu poglądów ot tak sobie.

Mój wniosek jest taki: że przez tyle lat w Ameryce istniała sobie Nockowska resztka, która siedziała cicho, nie głosowała, ale czytała – o ekonomii, historii, socjologii i powoli i żmudnie przekonywała się do libertariańaskich pozycji.

Kim oni są? Nie mam pojęcia. Może jakieś resztki boomu libertariańskiego lat 60. i 70., jacyś starzy SDS-owcy, może technomłodziki z Generacji Y, farmerzy z Zachodniej Ameryki, którzy pamiętają jeszcze czasy Starej Prawicy, może po prostu jacyś ojcowie i matki w średnim wieku mieszkający na suburbiach, którzy z zapałem czytują po nocach klasykę Ekonomii Austriackiej.

Ci wszyscy ludzie by pewnie dawno powymierali, gdyby ktoś nie dawał im pewnego ideologicznego domu – różne Partie Konstytucyjne, John Birch Society, no i pewnie nikt inny jak LewRockwell.com i Instytut Misesa. Wypada pogratulować wszystkim tym instytucjom kultywującym resztki klasycznego liberalizmu w Ameryce – do czasu, gdy zaczyna się okazywać, że te resztki nie są takie małe, są wkurzone i gotowe kopać tyłki!

To daje ogromną nadzieję. Ile jest takich ludzi na całym świecie, wykształconych (co niekoniecznie znaczy wyedukowanych), energicznych, którzy jedynie czekają na odpowiedni moment, by wydobyć z piwnicy dubeltówkę i zacząć strzelać do poborców odatkowych?

Ilu jest takich ludzi w samej Polsce?

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy