Gniew, wybaczenie i schodzenie z tematu

wtorek, 25 Wrzesień 2007 at 23:26 (Inne)

Jakiś czas temu pisałem o tym, że będę stale sobie przypominał, by traktować WSZYSTKICH ludzi jako wartościowych, aby próbować zrozumieć i wybaczać im to, co robią, nawet jeśli robią rzeczy bardzo złe. W końcu, jak ten post na Forum Libertariańskim przypomina, w pewien sposób wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co robią inni. Takie podejście jest jednak ciężkie, bardzo ciężkie.

Przypomina mi się sytuacja ze śmiercią Barbary Blidy. Wszyscy dookoła wspominali wtedy, jaka to ona była wspaniała, honorowa, obywatelska, dobra matka i wszystkie inne tego typu rzeczy które się pisze w nekrologach. Ja jednak nie mogłem się przez chwilę powstrzymać od myśli, że była ona do jasnej cholery POLITYKIEM. Kiedy ona skazywała innych ludzi na biedę, rozpacz, a może i nawet śmierć, nie było żadnych publicznych żali, wspomnień, pretensji. Dlaczego ona miałaby zasługiwać na coś, co odmawiano jej ofiarom? Wiem, że nie powinienem był tak myśleć. Wiem, że to złe z mojej strony, że w efekcie staję się kimś podobnym do polityka, kimś kto może decydować o tym, co dobre i złe, oceniać i skazywać innych.

Ale, kurde molo, nie myśleć tak jest CHOLERNIE TRUDNO.

Albo kiedy myślę o Iraku i Iranie, o tych wszystkich wygodnych maminsynkach w głębokich fotelach z popcornem w ręku, którzy kibicują kolejnym śmierciom Arabów, którzy nikogo nie skrzywdzili, którzy niczym sobie na to nie zasłużyli. Albo kiedy pomyślę o takiej Madeleine Albright i jej słynnym powiedzeniu, że zagłodzenie na śmierć pół miliona irakijskich dzieci (za czasów sankcji za Clintona – nie tylko Bush ma na rękach krew!) było TEGO WARTE! Albo kiedy przeczytam kolekjne teksty Williama Grigga i Arthura Silbera, pokazujące, JAK ŹLI, jak OKRUTNI potrafią być ludzie – łatwiej jest udawać, że są oni jakimś wynaturzeniem, boskim kaprysem, kreaturami nie z tej ziemi.

Ale przecież NIE SĄ. Są ludźmi z krwi i kości, jak ja i Ty. Gdybym się urodził na ich miejscu, robiłbym dokładnie to samo, co oni teraz robią. Zawsze wierzyłem i nigdy nie przestanę wierzyć, że człowiek jest z natury DOBRY – bo jeśli Boga nie ma, to w co innego można wierzyć? Ale siedzą w nim pewne ambicje, instynkty, które nie są same w sobie złe, ale każą traktować innych ludzi jako jedynie środki do celu. I są pewne warunki, problemy, instytucje, które wydobywają te instynkty i wzmacniają je, nadają im taką siłę, że zaczynają one przesłaniać wagę innych ludzi.

Nie wiem specjalnie, dokąd zmierzam z tym postem. To takie trochę próżne tak pisać tyle o sobie, ale od tego są blogi, żeby znaleźć ujście. A właśnie potrzebuję ujścia dla tego, co czuję – a czuję taką… trudność. Nie tylko w tej konkretnej sprawie. To trochę niewdzięczna robota – grzebać w tych brudach, martwić się nad losem świata i do tego jeszcze musieć pilnować swojej równowagi psychicznej, żeby nie oszaleć od tego wszystkiego. Szczególnie, że dookoła ludzie zdają się tego nie dostrzegać albo się tym nie przejmować. Wiadomo, kto by tam słuchał tych szalonych anarchistów, którzy coś pierdolą o głodzie, biedzie, wojnie i chorobie? Kogo to dziś obchodzi? Cholernie to niewdzięczne i cholernie to trudne.

Ale w końcu nikt nie powiedział, że nie ma za to wszystko nagród. Może nie jestem strasznie wkręcony w środowisko, ale nie mogę powiedzieć, żebym nie poznał paru naprawdę wyjątkowych ludzi. Nie mogę powiedzieć, że libertarianizm nie jest chyba najwspanialszą przygodą mojego życia. No i jedno, co muszę przyznać i choć zabrzmi to może pretensjonalnie tudzież sztampowo, każde słowo jest jak najbardziej prawdziwe – anarchizm, jak niewiele rzeczy w moim życiu, zrobił ze mnie lepszego człowieka.

Tak czy owak, na zakończenie moich meandrujących wylewności, chyba każdy anarchista – mówię z doświadczenia – myśli sobie czasem „po co się przejmować? po co się angażować? czemu nie rzucić tego wszystkiego w cholerę?” A choćby po to właśnie: że można później spojrzeć na swoje życie i to, jak się ono wzbogaciło dzięki anarchizmowi – i móc sobie powiedzieć: tak, jestem dumny z siebie i z tego, co osiągnąłem. Dźwigamy przecież ciężary świata na naszych mentalnych barkach – mamy z czego być dumni.

Reklamy

1 komentarz

  1. Planeta Liberalis » jeah said,

    […] Weiland wziął to, co napisałem tu i to, co napisałem tu i plus minus mój pogląd na temat głosowania i zrobił z tego jeden krótki artykuł, który ma […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: